*Naty*
Porwanie, strach, niedoszły gwałt, obojętność rodziców, ciemność...Co noc śni mi się ten sam koszmar nie pozwalający mi o tym wszystkim zapomnieć. Był pewien okres w moim życiu kiedy już tak o tym nie myślałam. Wtedy poznałam Fran. Ale jak każdy wie to co dobre szybko się kończy. Dziewczyna wyjechała, a ja ponownie zostałam sama. Od tamtej pory jest tylko gorzej. Kiedyś nawet nie wytrzymałam i poszłam się pociąć. Nawet raz zostałam przyłapana z żyletką przez rodziców. Jak zwykle nic sobie z tego nie zrobili, nawet słyszałam coś w stylu "Nareszcie się jej pozbędziemy. I tak była tylko wpadką". W szkole starałam się odizolować od ludzi. Nie wytrzymałabym tego ponownie.
Siedzę teraz w swoim pokoju i jak zwykle słucham tylko dennej muzyki z mojej MP3. Mam już dość siedzenia w tym samym miejscu i robienia tego samego od ośmiu miesięcy. Nagle usłyszałam dźwięk wydobywający się zza drzwi mojego pokoju. Kiedy wyciągnęłam jedną słuchawkę z ucha dostrzegłam ,że jest to głos mojej rodzicielki. Nadzwyczaj miły ton - pomyślałam - pewnie mamy jakiś gości
- Nathalia! Zejdź proszę na dół! - usłyszałam ponownie i zdziwiło mnie to ,że po raz pierwszy raz z jej ust padło słowo proszę. No ale dobra, nie będę się kłócić. Tylko... O co chodzi ,że jest taka miła?!
Zeszłam ,więc na dół by się o tym przekonać lecz kiedy postawiłam nogę na ostatnim schodku ujrzałam....Paolo! Co on tu do jasnej cholery robi?! Nagle jak burza uderzyły mnie wszystkie wspomnienia. Na mojej twarzy automatycznie pojawiło się kilka łez. Moja mama jednak nic z tego sobie nie robiła , podobnie jak tata siedzący w tej chwili na kanapie.
- Jak mogłeś! - z moich ust od razu wydostały się te słowa. Tak naprawdę chciałam powiedzieć o wiele więcej ale nie wiedziałam dlaczego usta same mi się zatkały. Za to na moich policzkach zgromadziło się coraz więcej łez. O co w ogóle tu chodzi?! Jak mogli w ogóle wpuścić tu tego idiotę?! Dlaczego on nie jest w więzieniu?! Powinien jeszcze siedzieć 8 lat! Moja "mama" tym czasem kontynuowała.
- Paolo został zwolniony z więzienia za dobre sprawowanie.... Postanowiliśmy z jego rodzicami ,że dla dobra firmy będziecie razem.
- Że co?! Chyba was pogięło?! - ryknęłam - Nigdy nie będę z tym kryminalistą!
- Nathalia!!! Masz natychmiast przeprosić Paolo!
- Że co?! Ja?! Wy się dobrze czujecie?! Ten idiota porwał mnię i próbował zgwałcić!
- Ne tak ostro mała - powiedział z uśmiechem na ustach Paolo - chętnie bym to powtórzył
- Wal się - warknęłam a na moich policzkach pojawił się już trzeci dzisiaj potok łez
Jak najszybciej wtargnęłam do mojego pokoju i zakluczyłam drzwi tak ,żeby nikt się tu nie dostał. Tymczasem sama zalewając się łzami zsunęłam się obok łóżka szlochając
- Jak oni mogli - mówiłam sobie po cichu
W końcu postanowiłam ,że nie mogę tutaj zostać. Ale gdzie niby miałabym iść?! Pod most?! Zostać bezdomną?! Nagle przez głowę przeleciała mi myśl.... Ciocia Alison ! Tak! Tak.... To ona jako jedyna z całej rodziny mi pozostała. Zawsze to ona traktowała mnię dobrze. Nie traktowała mnie jak niechcianego śmiecia albo zepsutą zabawke. Tylko... Jest jeden problem. Moja ciocia mieszka w Buenos Aires. Dobra, potem się coś wymyśli. W ucieczce przed wspomnieniami wyjęłam szybko walizkę leżącą u mnie pod łóżkiem a następnie zaczęłam wkładać do niej wszystkie swoje rzeczy. Nie miałam ich wiele. Szczególnie z braku kasy albo z tego ,że nie chciało mi się wychodzić z domu przez pierwsze 5 miesięcy. Kiedy już się spakowałam zamknęłam szybko walizkę, ubrałam dres i nie wahając się wyskoczyłam przez okno.
- Ałł... - jęknęłam lądując gdyż strasznie bolała mnie noga. Nie zamierzałam jednak rezygnować. Kulejąc starałam się dotrzeć na jakiś najbliższy dworzec autobusowy. Teraz już nie ma odwrotu - pomyślałam widząc szukane przeze mnie miejsce. Już na pewno wiedzą o tym co zrobiłam. Przynajmniej nie będą mnie szukać. Mam trochę oszczędności schowanych wcześniej przed rodzicami dlatego powinno starczyć mi na samolot. W końcu autobus przyjechał....Jednak nie jechał on na lotnisko ani w jego okolice dlatego postanowiłam czekać na następny. Nie pojawiały się ,żadne w ciągu godziny a robiło się już ciemno. Zmęczona zasnęłam....
*Godzine później*
Obudziłam się na przystanku autobusowym i przypominając sobie wszystko co się wydarzyło pojedyncza łza spłynęła po raz kolejny tego dnia po moim policzku. Dlaczego ja jestem taka słaba ?!- myślałam. Nagle zauważyłam kilku pijanych gości idących w moją stronę dlatego schowałam się szybko za konstrukcją przy której siedziałam czyli: ławka , kosz na śmieci i małe zadaszenie przystanka.
Pewnie nic by się nie stało, po prostu przeszliby obok ale ja już tak po prostu mam... Nie chcę o tym gadać. Zresztą i tak nie trudno się domyślić. Jest już zupełnie ciemno ale jest jesień więc jest na oko ok 19:00. Tak czy siak autobusy powinny jeszcze jeździć. Zaczekam jeszcze chwilę
Nagle zauważyłam podjeżdżający autobus i czym prędzej wślizgnęłam się do niego niczym dżdżownica w ziemi.... Eeeee do czego ja się porównuję! Usiadłam na jednym z kilku wolnych miejsc obok starszej pani która niestety śliniąc się do starszego pana obok pogoniła mnie "kryką"
ciesząc się ,że teraz ów starszy "przystojniak" może usiąść właśnie z nią. Ja tym razem stałam na środku między chyba... kobietą z wąsem a babką z turbanem na głowie.... No po prostu super!
Kiedy się zatrzymaliśmy zobaczyłam wielki napis Air Port co oznaczało ,że jestem na miejscu. Wyszłam więc z pojazdu wdychając świeże powietrze. No cóż... ta chyba kobieta z wąsem nie pachniała za dobrze. Nie myśląc już nic więcej o reszcie tego zacnego towarzystwa ani o idiocie kryminaliście postanowiłam udać się do kasy aby kupić bilet. Mam nadzieję ,że jeszcze jakieś są.
Podeszłam więc do starszej pani za biurkiem ( O nie ! Ona też ma krykę!).
- Dzień dobry, czy są jeszcze jakieś wolne miejsca na lot do Buenos Aires? - spytałam uprzejmie
- Poczekaj słońce już sprawdzam
* 10 minut później*
A tym czasem ja dalej czekam i czekam i czekam ..... Boże ! ile ta kobieta może sprawdzać kiedy jest ten głupi lot! Przecież to nie jest aż takie trudne
- Przepraszam, to kiedy ten lot - spytałam już 3 raz
- Eeeee jaki lot?
- Przecież pytałam się pani 10 minut temu kiedy jest najbliższy lot do Buenos Aires
- Co? Jaki jest następny lot to Kienos Daunes ? - Booooże! Jeszcze na dodatek głucha mi się trafiła
- BUENOS AIRES! - ryknęłam
- No dobrze, nie musisz tak głośno - powiedziała starsza pani
Zdrowaś Maryjo, łaski pełna
- Nooo to kiedy ten lot?
- Jaki płot?!
- LOT - powtórzyłam
- Aaaaa lot... samolot odleci za 3 minuty tak więc... - nie słuchałam jej więcej tylko pobiegłam w stronę bramek. Przeszłam odprawę i już po 3 minutach siedziałam w samolocie do BA. Boże ! Ile ja się męczyłam z tą babą! Nagle przypomniałam sobie pewną rzecz! W Buenos Aires mieszka Francesca! Myśląc pozytywnie pierwszy raz tego dnia odpłynęłam do krainy Morfeusza...
______________________________________________________
No i mamy 1 rozdział!!!
Bardzo was przepraszam ,że
taki nudny no ale jakoś musiałam
napisać ,że Naty uciekła i wgl.
Akcja zacznie się trochę później .
NataliaNaty292
Hahhhahahahha zdechłam
OdpowiedzUsuńMoje rozdziały to przy tobie gówno :((
Kienos daunes xd
Zdechłam :D
Zapraszam do mnie i czekam na next <3
Ale z tą kryką to na serio. Nasz kolega z klasy miał taką sytuację rok temu w autobusie. To był bardzo brutalny atak
UsuńBoże to jest cudowne !
OdpowiedzUsuńDawaj next juz Sb to wyobrazam ciotka Alison ma córkę Matylde a maxi to jekmj chlopak .. To by bylo ciekawe 😁
Masz jakiś kontakt z Nuśką? Ostatnio nie komentuje mi bloga. Tęsknię za nią. Masz gg?
Usuńja tez z nią nie mam ... ostatnio na necie była kiedy wstawiła rozdział a na naszym wpołnym nic nie pisze i mi nie odpisuje ;(
Usuńmam gg ; 45618774
skomentujesz mój ?
UsuńAż tak za mną tęskniłyście?
OdpowiedzUsuńJejku świetny rozdział.
Moja biedna Natalka.
Już nie mogę się doczekać tego kurdupla w czapce.
Zapraszam do mn. Pojawił się next. W KOŃCU!
Kiedy następny?? Czekam z niecierpliwością.
Nuśka x.x
A i owszem, tęskniłyśmy. Myślałam ,że umarłaś albo ci komputer umarł.
UsuńNext dzisiaj.