wtorek, 9 lutego 2016

Rozdział 4 - "Proszę kochanie, nie rób mi krzywdy!"

*Naty*

Siedziałam jak zwykle ( już 2 dni) w swoim pokoju i zastanawiałam się co zrobić z życiem. Niby wszystko jest ok, ale po włączeniu komórki dowiaduje się o kolejnych próbach skontaktowanie się Paolo ze mną. Mam już dość! Chciałabym po prostu odpocząć od tych wszystkich problemów. Cioci nigdy nie ma... A Matylda okazała się zapatrzonym w siebie plastikiem.... No po prostu boki zrywać!
Nie myśląc już o niczym postanowiłam wybrać się na krótki spacer po okolicy.  W sumie nigdy nie wychodziłam, nawet posiłki dostawałam do pokoju. Nie miałam ochoty na żadne kontakty. Ale od dzisiaj się to zmieni...chyba
Opuściłam więc ponure mieszkanie sprawdzając poprzednio czy ktoś jest w domu. Jak zwykle nie ma tu żywej duszy. Matylda w salonie piękności, a ciocia Alison w pracy.  Szłam więc sobie powoli, rozmyślając o tej chorej sytuacji ,gdy nagle wpadłam na jakąś dziewczynę.
-Przepraszam - rzuciłam tylko w stronę brunetki a gdy chciałam odejść coś a raczej ktoś mnie powstrzymał
- N..Naty? - powiedziała w moją stronę dziewczyna co skłoniło mnie do spojrzenia na jej twarz
- Francesca?! - krzyknęłam. Nagle poczółam jak w moich oczach zbierają się łzy. Nie wiedziałam co powiedzieć ale najwyraźniej nie musiałam gdyż dziewczyna rzuciła się na mnie mcno mnie ściskając.
- Nawet nie wiesz jak tęskniłam- odpowiedziała mi Włoszka - Co tam u ciebie? - spytała z poważną miną. Dobrze wiedziałam o co jej chodzi
Po moim policzku spłynęło jeszcze więcej łez. Fran chyba wiedziała ,że nie chce jej teraz o tym mówić ,więc tylko mnie przytuliła i razem postanowiłyśmy udać się do domu dziewczyny. Dowiedziałam się od niej dużo fajnych rzeczy np. tego ,że ma chłopaka. Ona jedna wiedziała jak skutecznie poprawić mi humor. Na rozmowie zleciała nam cała droga do miejsca zamieszkania brunetki. Kiedy znalazłyśmy się pod jej domem wyjęła tylko klucze a następnie otwierając mieszkanie zaprosiła mnie gestem do środka.  pierwsze co rzuciło mi się w oczy to wielki salon a na środku duża skurzana kanapa. Z kuchni dobiegały bliżej nieokreślone dźwięki (bez skojarzeń).
Spojrzałam pytająco na brunetke
- Spokojnie to tylko Diego - powiedziała z uśiechem na twarzy
- Twój chłopak?
- Yhy - odparła
- Kochanie? - zza drzwi kuchni dobiegł głos chłopaka. Nagle drzwi otworzyły się a w nich stał dość wysoki brunet cały obsypany mąką! - Misiaczku, tylko się na mnie nie złość! Ten mikser sam wypadł za okno! - zaczął się tłumaczyć a ja zdezorientowana patrzyłam na przerażonego chłopaka. Fran chyba już dała mu kiedyś popalić bo ma minę jakby chciał cudem uniknąć śmierci.
- Ale ty miałeś tylko ubić śmietanę! I jakim cudem jesteć w mące!
- No bo ja chciałem zrobić naleśniki.... Ale ten mikser mnię zaatakował! Najpierw podłączyłem go do prądu a on mnie kopnął! Potem zaczął owijać mnię tym swoim kablem wokół szyi. Proszę, kochanie nie rób mi krzywdy!- zaczął błagać. Nie powiem widok bezcenny.
- No dobra - westchnęła Fran - Ale marsz mi posprzątać bo inaczej przez miesiąc śpisz na kanapie! - ryknęła
- Kochanie....
- Tak?
- Ale ty wiesz ,że ja z tobą nie mieszkam - powiedział brunet
- Nawet się teraz do niej nie odzywaj bo w tym stanie to niebezpiecznie - rzuciłam  w stronę Diego a ona dziwnie na mnie spojrzał jakby dopiero teraz mnie zobaczył - Nathalia - powiedziałam w jego stronę i podałam mu ręke
- Diego - odpowiedział
- No tyle to ja już wiem
- Acha - no i znowu ta niezręczna cisza.... Na szczęście przerwała ją Fran
- A .... Właśnie, Naty! Mieszka u mnie jeszcze mój brat ale chyba jest teraz poza domem. Przyszłabyś do mnie jutro? Urządzamy we trójkę takie mini ognisko w ogródku. Wiem ,że to tak trochę daremnie brzmi ale ,może być fajnie - powiedziała jak zawsze wesoła Francesca
- No spoko
- Nawet nie wiesz jak się cieszę!
- Ejj, Fran... No bo wiesz, ja już tak trochę muszę iść... Ale spotkamy się jutro, tak?
- Pewnie! No dobra, to pa
- pa
Kiedy wyszłam z domu włoszki wolnym krokiem udałam się jeszcze w stronę domu. Już z podwórka unosiła się woń przesłodzonych perfum. Uuu... Plasticzek powrócił

_________________________________________________________
No i jest 4 rozdział!
Kurde, zawaliłam!
Nie dość ,że notka bardzo krótka to jeszcze nudna
Przepraszam was za to ,że
jeszcze nie ma Maxiego...
Ale obiecuję ,że poznają się na ognisku
następny rozdział pojawi się w czwartek!
NataliaNaty292



środa, 3 lutego 2016

WAŻNA NOTKA! zawieszam bloga

Taaa. Moja mama właśnie wróciła z wywiadówki. I nie będę obijać w bawełnę ale nie jest za ciekawie. Nie wiem jak u was. Wszystko byłoby spoko gdyby nie to ,że od dzisiaj do końca tygodnia nie będę miała dostępu do neta (aż wszystko popoprawiam). Tak więc widzimy się za 2 tygodnie! Jeeej!

poniedziałek, 1 lutego 2016

Rozdział 4 -"Ty wredna męska dziwko"

*Maxi*

Ku**a! Ja już tak nie mogę! Minęły już 2 dni odkąd przyjechałem w wizycie do mojej siostry a nawet nie wyszedłem z domu bo ta blond wariatka przychodzi co jakiś czas pod mieszkanie i stoi pod balkonem do wieczora! Ona mnie prześladuje a ja powoli tracę już do niej cierpliwość! Przecież tak nie można żyć! Raz nawet chciała wejść przez okno! No nic już chyba  z  tym faktem nie zrobię. Dziwne, już godzina 14:30 a ona jeszcze ani razu nie próbowała wejść do mojego pokoju przez balkon. Może sobie odpuściła? Oby... A tak w ogóle, ten Diego to całkiem spoko gość. Na pierwszy rzut oka wyglądał trochę jak taki napakowany goryl ale świetny z niego kumpel. Widać ,że się z Fran kochają. To trochę dziwne ale w sumie też bym tak chciał. Nie dlatego ,żeby ta blond siksa się ode mnie odczepiła. Znaczy to też, ale po prostu jestem trochę samotny i kiedy oni razem oglądają jakieś romansidła to ja siedzę sam i się nudzę w swoim pokoju. Jestem tylko ciekaw kiedy wreszcie Francesca mnie wywali. ( dla nie wtajemniczonych. Diego nie mieszka z Fran tylko często u niej przesiaduje ,żeby nie było). Ostatnio często myślę o tej dziewczynie z samolotu. Ale raczej nic z tego nie będzie. Nawet nie mam jej numeru telefonu, a szkoda. Szczerze to wiem tylko ,że na  imię Nathalia. Tak rozmyślając postanowiłem wreszcie wyjść z domu na miasto. Guzik mnie obchodzi Matylda! Ale jak tylko ją zobaczę to wieje!

*Matylda*

Spałam dziś normalnie do południa! Na wczorajszym shoppingu z moimi BFF wpadłam na ekstraśny  pomysł by poderwać Ponte. Nie no ja jestem po prostu genialna! Jak tylko mnie zobaczy to się na mnie rzuci. Dalej nie mogę uwierzyć dlaczego nie udało mi się poderwać Maxiego wcześniej. przecież jestem idealna! Perfection to ja ! Idealne włosy, cycki. Wszyscy na mnie lecą, ale ja chcę tylko JEGO! Tak rozmyślając ruszyłam w stronę domu chłopaka. Czas rozpocząć operację:
"Różowy staniczek". Prawda ,że super nazwa? Sama wymyśliłam. Widziałam wcześniej przez lornetkę (wydałam na nią jakieś 500 peso) jak Maxi wychodzi z domu. Szybko zakradłam się więc do jego balkonu i wspinając się na drzewo dotarłam do jego pokoju. Pewnie zastanawiacie się teraz co zamierzam zrobić i co kupiłam wczoraj w sklepie? Otóż jak mnie Ponte zobaczy w tej nowej bieliźie to na bank będzie mój. Przeszukałam całą galerię ,żeby to znaleźć. Hello! To musiało wypaść idealnie!

Przebrałam się w wybrany przeze mnie strój i zaczęłam czekać na przyjście chłopaka. Nie powinien zjawić się zbyt późno. Nagle usłyszałam dźwięk przekręcanej gałki w drzwiach. Byłam już gotowa. Nagle w pokoju pojawił się Maxi a na mój widok aż oniemiał z radości.

*Maxi*
Na jej widok aż chciało mi się rzygać! Miałem ochotę wywalić ją natychmiast za drzwi ale nim zdążyłem się spostrzec ona zaczęła się przede mną rozbierać! No i co ja mam teraz zrobić.
- Kobieto! Wynoś się stąd natomiast!
- Wiem ,że mnie pragniesz - zamruczała. Ja?! Czy ona się dobrze czuje?! Ktoś jej chyba porządnie do łeba nasrał. Dziewczyna ma poważne urojenia.
Nim zdążyłem zareagować lub w tym przypadku po prostu ją wywalić ta zaczęła się do mnie dobierać! Nim się spostrzegłem blondyna wbiła się w moje usta lecz ja natychmiastowo ją odepchnąłem
- Idź się leczyć! Nic do Ciebie nie czuje! - ryknąłem . Jak dobrze ,że Fran i Diego nie ma w domu
- Kim ona jest?!
- Że co?! - spytałem niedowierzając. Ja nawet nie mam pojęcia o co jej teraz chodzi!
- Z kim mnie zdradzasz - wydarła się
- My nie jesteśmy razem! - warknąłem w jej stronę
- Kłamiesz! Ty mnie kochasz! Zawsze mnie kochałeś!
- Nie kocham cię ! Jasne?!
- Jeszcze mi za to zapłacisz! Ty wredna męska dziwko! - ryknęła po czym biegiem opuściła mój dom. Może się odczepi - pomyślałem i spojrzałem na zegar. Byłą już 22:30. 3 godziny zajmowało mi wywalenie z domy tej kretynki. Ale cóż, nareszcie cisza i spokój. Udałem się więc w stronę mojej łazienki poprzednio zamykając szczelnie balkon i wszystkie okna prowadzące do mojego pokoju. Miałem już dość niespodzianek szykowanych mi przez nią. Niestety przeczuwałem ,że to jeszcze nie koniec.
________________________________________________
No i jest 4 rozdział !
Znowu zawaliłam!
tak strasznie was przepraszam
,że dodałam taki gówniany rozdział.
Ostatnio (czyli dzisiaj) DomiNika podała
mi bardzo fajny pomysł
na rozdział, a może nawet dwa.
Niestety nie miałam dzisiaj weny i chęci ,żeby
go zrealizować.
NataliaNaty292




























sobota, 30 stycznia 2016

Rozdział 3 - "I tak wiem ,że mnie kochasz!"


*Maxi*
Od pewnego czasu męczy mnie sprawa z Matyldą. Mieszka blisko mojej siostry i na bank nie będzie dawała mi żyć jak się dowie ,że przyleciałem do Buenos Aires. Nie, Matylda to nie moja dziewczyna. Kilka miesięcy temu Fran chciała mnię z nią zeswatać a efektem tego jest teraz obsesja dziewczyny na moim punkcie ! Mam jej już serdecznie dość! Jak odwiedzałem siostrę to ciągle za mną łaziła, dzwoniła, pisała ! Przecież to już jest stalking! Kiedyś nawet chciała zamontować kamerę w mojej łazience ale wparowałem do domu w porę i jej przeszodziłem. Oby się nie dowiedziała ,że tu jestem.
Szedłem teraz ulicą w stronę domu Francesci. Miałem się u niej zatrzymać na kilka tygodni. Jak mi się tu spodoba, to może zostanę na stałe. Ale raczej nie bo prędzej popełnię samobójstwo niż miałbym zamieszkać dwa domy dalej od tej psycholki. Przecież takich ludzi powinno się zamykać na oddziale zamkniętym! Tak rozmyślając doszedłem pod dom mojej siostry. Chciałem już zapukać ale nagle na końcu ulicy zobaczyłem JĄ!
Przerażony rzuciłem szybko swoje walizki za krzaki i sam wgramoliłem się tam mając nadzieję ,że mnie nie zobaczyła. Szła, jak zawsze z kilogramem tapety na mordzie i przeglądając się w lusterku. Jezus Maria co za plastik! Jak Fran mogła chcieć mnie z nią zeswatać! Przecież ona wygląda jak dziwka! Jasne włosy, opalona skóra, miniówa i push up jak stąd do księżyca! Przecież to wygląda jakby miała się zaraz przespać z całym miastem! Nie mogłem już dalej patrzeć na to coś i odwróciłem wzrok. Po chwili spojrzałem ponownie na ulice wychylając się lekko zza krzaków ( Cały czas się w nich chowałem). Nie ma jej - pomyślałem i jednocześnie odetchnąłem z ulgą. Kiedy zadowolony z siebie miałem już się podnieść ktoś szturchnął mnie za ramię. Niepewnie odwróciłem się do tyłu. Stała tam, z tym botoksowym uśmieszkiem. Nieeee! Dlaczego ja?! Czy ona jest jakimś nijną?
- Maxiu! - pisnęła tak ,że moje uszy ledwo to wytrzymały - Przyjechałeś! Pewnie za mną tęskniłeś?! No pewnie! Przecież za mną szalejesz prawda?! Prawda?! Powiedz ,że prawda! Tak się cieszę ,że cię widzę!!! Wiedziałam ,że kiedyś do mnie przyjedziesz!!!!
- Kobieto zostaw mnie! Nie przyjechałem do ciebie tylko do swojej siostry!
- I tak wiem ,że mnie kochasz! Ty tylko ukrywasz swoje uczucia prawda?! Bo ja cieeee looooovciam
O boże ! Jeszcze jeden ruch a przysięgam ,że ukręce jej kark! Coś długo jej nie odpowiadałem gdy tak się zamyśliłem
- Wiedziałam - pisnęła
- Ale przecież ja nic nie powiedziałem - broniłem się
- No właśnie! Chodź! Przedstawię Cię swojej mamie! Potem mi się oświadczysz i będziemy żyć długo i szczęśliwie prawda Maksiusiu?!
- Kobieto czy ty się słyszysz - ryknąłem - zostaw mnie w spokoju  psychopatko! Daj mi przejść!
( teraz możecie sobie wyobrazić jak Maxi próbuje się przepchnąć przez drogę zastawioną mu przez nienormalną idiotkę w miniówce)
- I tak wiem ,że mnie kochasz! Wszyscy kochają! Matylda odchodzi! - krzyknęła po czym machnęła charakterystycznie blond włosami tak by omiotły mi twarz po czym odeszła stukając neonowymi obcasami. Nareszcie wolni!
Zapukałem lekko w drzwi wejściowe domu mojej siostry wcześniej wyjmując swoją walizkę z krzaków. We włosach miałem jeszcze kawałki patyków i liści a do mojego nosa dobiegał jeszcze ten obrzydliwy zapach przesłodzonych perfum. Wzdrygnąłem się automatycznie na to wspomnienie. Nie, zdecydowanie nie mógłbym tu mieszkać. Tak myśląc nie zauważyłem gdy drzwi do domu Francesci niespodziewanie się otworzyły. Zaraz, coś tu jest nie tak. W drzwiach nie stała moja siostra tylko jakiś brunet w skurzanej kurtce. Może mi ktoś tu powiedzieć o co tu chodzi?
- Eeeee, jest Francesca? - spytałem zdziwiony lecz nie dostałem odpowiedzi bo w drzwiach pojawiła się moja siostra
- Maxi! -Krzyknęła i mnie przytuliła - miałeś być za 3 godziny!
- Wiem. Samolot wylądował wcześniej. A to kto? - spytałem wskazując na chłopaka
- To mój chłopak Diego - powiedziała i tym razem zwróciła się do Diego - A to mój brat Maxi
Kiedy weszliśmy do środka Fran pokazała mi mój pokój a ja postanowiłem się rozpakować. Na koniec zmieniłem jeszcze czapkę. No wiecie harmonogramu trzeba przestrzegać. Lecz myśli wciąż zajmowała mi dziewczyna z samolotu.

*Naty*W tym samym czasie*

Kiedy doszłam na miejsce od razu zostałam wyściskana przez ciocię i zganiona ,że nie powiedziałam ,że przyjeżdżam. Tak szczerze to nie byłam przyzwyczajona ,że ktoś się mną interesuje i ,że jest dla mnie miły dlatego zachowanie cioci było dla mnie nowością. Szczerze, tyle czasu spędziłam z rodzicami i Pa...Paolo ,że nie byłam nawet przyzwyczajona do zwykłego cześć.
- Czemu nie powiedziałaś ,że przyjeżdżasz? - spytała zmartwiona.
- O..Oni
Ja nic już jej nie powiedziałam  tylko rzuciłam się na nią szlochając. Kobieta pogłaskała mnie po włosach.
- Wszystko będzie dobrze - wyszeptała. Ona jak nikt inny dobrze wiedziała ,że chodzi o moich rodziców. Znała ich, wiedziała ,że są złymi ludźmi i ,że nie potrafią kochać. - A teraz opowiedz mi wszystko od początku.
(W tym momencie opowiadam jej wszystko po kolei i takie tam)
- Zawsze wiedziałam ,że moja siostra jest niezdolna do uczuć ale ,żeby robić coś takiemu własnemu dziecku?! A ten cały Paolo nie miał siedzieć w pudle?! - ryknęła po zakończeniu mojego monologu. Jednak nie było mi dane odpowiedzieć gdyż drzwi wejściowe otworzyły się z wielkim hukiem a do środka weszła jakaś blond siksa!
- Mamo! Chcę dostać natychmiast 300 peso! Muszę iść na zakupy! Nawet nie wiesz jak ten idiota mnie teraz potraktował! - zwróciła się chamsko w stronę cioci Alison
- Przepraszam, jak ty się do mnie odnosisz?! - spytała kobieta
- Nijak! A teraz dawaj kasę bo jestem na maxa wkurzona!
Ciotka podała jej kilka banknotów a blondi wyszła machając włosami. Drzwi zamknęły się z takim samym trzaskiem z jakim się otwarły
Siedziałam zdziwiona patrząc na twarz cioci.
- Kto to był? - spytałam po chwili
- Eeech, to była moja córka. Jak widzisz nie za sympatyczna. Ale mówi się trudno. Chodź pokażę ci twój pokój.
Postanowiłam nie drążyć więcej tematu i poszłam w ślady za ciocią. Myśli wciąż zajmował mi chłopak z samolotu.

______________________________________________________________

 Cześć! To znowu ja!
Wiem ,że rozdział choć nie jest
bardzo krótki to i tak zawaliłam.
nawet nie ma w nim
nic ciekawego. Chociaż, wy to oceńcie.
Przepraszam ,że była tak gigantyczna
przerwa w pisaniu ale tyle się działo w tym
tygodniu ,że nie miałam czasu
pisać. Czasami się dziwię ,że DomiNika
jeszcze z tym wszystkim nadąża.
NataliaNaty292





niedziela, 17 stycznia 2016

Rozdział 2 - "Harmonogram zmieniania czapek"



                                                    *Naty*


Otworzyłam oczy zobaczyłam że leżę pod jakimś chłopakiem w czapce! O co tu chodzi! Ratunku pedofil!!! Spokojnie, spokojnie. Jakoś dam sobie radę...
- Eeeee... - nawet nie wiedziałam co mu powiedzieć. Wydawało się ,że chyba spał więc kopnęłam go w nogę. Bo niby jak miałam go szturchnąć czy coś innego skoro on na mnie leżał! No cóż Life is brutal.  Kopnęłam go jeszcze raz. Tym razem zaczął się budzić.
- Eeee... Co ja tu robię? - zapytał zdezorientowany. On nie wie co tu robi?! Taaaa ja też bym chciała wiedzieć dlaczego on jeszcze na mnię leży!
- Wiesz, ja też bym chciała wiedzieć! A teraz ze mnie złaź pedofilu!
- Nie jestem żadnym pedofilem. Po prostu mi się przysnęło. Jadę do siostry w BA .
- Super... A jakbyś ty  był mną i obudził się pod tobą?
- Ale ty wiesz ,że to w ogóle nie ma sensu?
- Ma sens bo ciągle na mnie leżysz!
- Ahaaa, no dobra już złażę. Na twoim miejscu cieszyłbym się ,że leżysz pod takim super przystojniakiem
- Zboczeniec
- Ale ja nic nie powiedziałem
- Ale pomyślałeś. Wszyscy myślicie
- Dobra... Podasz mi czapkę?
- Ale przecież masz ją na głowie.
- Ale mam harmonogram. Zmiana czapek co 3 godziny.
- Dobraaa - on jest jakiś dziwny. Siedze obok psychola, kurdupla w czapce. Ratunku! Na pewno chcę mnie zgwałcić! Albo to jeden z tych wariatów co myślą ,że zostali porwani przez kosmitów!
Ale tak czy siak podałam mu kolejną czapkę i słuchawki bo leżały na moim siedzeniu.
- Dzięki - powiedział - jestem Maxi
- Nathalia
No dobra, przed nami jeszczę 5 godzin lotu. Chyba mogę z nim pogadać?!
- No to.... Dlaczego lecisz do Buenos Aires? - spytał
- Nie chcę o tym gadać
- Okej... Ale powiedz. Lecisz do rodziny? Chłopaka?
Czy on na serio musiał o to spytać?! Czy on nie rozumie pojęcia: "Nie chcę o tym gadać?''
W tym momencie na moim policzku pojawiły się łzy. Wspomnienia są zbyt bolesne ( w każdym rozdziale będę wam o tym przypominać Xd) Chłopak chciał już coś powiedzieć ale szybko go wyminęłam i pobiegłam do pokładowej łazienki. Na miejscu tylko osunęłam się po ścianie i zaczęłam szlochać. Wszyscy kogoś mają, rodzinę , przyjaciół, chłopaka, dziewczynę , siostrę itd. Dlaczego ja nie mogę mieć nikogo? Dlaczego ja jestem takim jednym wielkim zerem które nie ma nikogo! Jestem jednym wielkim gównem z depresją!
- Naty, jesteś tam? - usłyszałam głos bruneta dobiegający obok drzwi
- Zostaw mnie - powiedziałam
- Nie mam takiego zamiaru. Słuchaj, przepraszam!
Nic nie odpowiedziałam
Nagle do moich uszu dobiegł głos jakiejś kobiety
- Proszę zapiąć pasy, zaraz lądujemy. - super. No to teraz musiałam wyjść. W sumei nie gniewam się na Maxiego tylko po prostu nie lubię jak ktoś o tym wspomina. Musze  nauczyć się z tym żyć . Tylko nie wiem czy dam radę. Wygramoliłam się więc z łazienki zmywając wcześniej tusz do rzęc który miałam na policzkach.
Pod drzwiami zobaczyłam chłopaka. Siedział dalej w tym samym miejscu. Ja nie patrząc na niego ominęłam go i ruszyłam w stronę mojego miejsca. Kiedy chłopak mnie zauważył zerwał się z podłogi i podbiegł do mnie dostając wcześniej ochrzan ,że nie można tak sobie łazić po samolocie i ,że biegać też nie. Nie wiem jakim cudem to usłyszałam. Usiadłam w między czasie na swoję miejsce i wyjęłam słuchawki z bagażu podręcznego. Włożyłam je do uszu i zapięłam pasy jak kazano. Mieliśmy za chwilę lądować dlatego już po kilku minutach musiałam wyłączyć urządzenie. Spojrzałam na chłopaka. Chciałam go przeprosić ale nie wiedziałam jak. Zresztą nie wydawał się taki zły jak myślałam. Jest nawet spoko. Skoro leci do BA to może moglibyśmy się zaprzyjaźnić.
- Słuchaj Maxi, Przepraszam cię za tą akcję przed kibelkiem. Po prostu nie lubię o tym gadać ok? - powiedziałam
- Nie, to ja przepraszam. Nie powinienem o to pytać. - odpowiedział Brunet obracając swoją komórkę w dłoni.
- Chyba powinieneś ją wyłączyć - wskazałam na urządzenie
- Masz rację - powiedział i wyłączył telefon
- Może pogadamy później? Za chwilę lądujemy
- Pewnie. Na pewno się jeszcze spotkamy - odpowiedział i zapiął pasy.
Już po chwili byliśmy na ziemi. Porwany przez kosmitów chyba się ucieszył bo wyparował z tamtąd z prędkością światła. Ja tymczasem udałam się w stronę domu mojej cioci

_____________________________________________________
No i mamy rozdział 2
Przepraszam was za to ,że taki krótki ale naprawdę
nie miałam weny a poza tym dużo spraw mam teraz
na głowie. Mam nadzieję ,że wam się spodoba
NataliaNaty292 



środa, 13 stycznia 2016

Rozdział 1 "Pogoniła mnie kryką"

*Naty*

Porwanie, strach, niedoszły gwałt, obojętność rodziców, ciemność...Co noc śni mi się ten sam koszmar nie pozwalający mi o tym wszystkim zapomnieć. Był pewien okres w moim życiu kiedy już tak o tym nie myślałam. Wtedy poznałam Fran. Ale jak każdy wie to co dobre szybko się kończy. Dziewczyna wyjechała, a ja ponownie zostałam sama. Od tamtej pory jest tylko gorzej. Kiedyś nawet nie wytrzymałam i poszłam się pociąć. Nawet raz zostałam przyłapana z żyletką przez rodziców. Jak zwykle nic sobie z tego nie zrobili, nawet słyszałam coś w stylu "Nareszcie się jej pozbędziemy. I tak była tylko wpadką". W szkole starałam się odizolować od ludzi. Nie wytrzymałabym tego ponownie.
Siedzę teraz w swoim pokoju i jak zwykle słucham tylko dennej muzyki z mojej MP3. Mam już dość siedzenia w tym samym miejscu i robienia tego samego od ośmiu miesięcy. Nagle usłyszałam dźwięk wydobywający się zza drzwi mojego pokoju. Kiedy wyciągnęłam jedną słuchawkę z ucha dostrzegłam ,że jest to głos mojej rodzicielki. Nadzwyczaj miły ton - pomyślałam - pewnie mamy jakiś gości
- Nathalia! Zejdź proszę na dół! - usłyszałam ponownie i zdziwiło mnie to ,że po raz pierwszy raz z jej ust padło słowo proszę. No ale dobra, nie będę się kłócić. Tylko... O co chodzi ,że jest taka miła?!
Zeszłam ,więc na dół by się o tym przekonać lecz kiedy postawiłam nogę na ostatnim schodku ujrzałam....Paolo! Co on tu do jasnej cholery robi?! Nagle jak burza uderzyły mnie wszystkie wspomnienia. Na mojej twarzy automatycznie pojawiło się kilka łez. Moja mama jednak nic z tego sobie nie robiła , podobnie jak tata siedzący w  tej chwili na kanapie.
- Jak mogłeś! - z moich ust od razu wydostały się te słowa. Tak naprawdę chciałam powiedzieć o wiele więcej ale nie wiedziałam dlaczego usta same mi się zatkały. Za to na moich policzkach zgromadziło się coraz więcej łez. O co w ogóle tu chodzi?! Jak mogli w ogóle wpuścić tu tego idiotę?! Dlaczego on nie jest w więzieniu?! Powinien jeszcze siedzieć 8 lat! Moja "mama" tym czasem kontynuowała.
-  Paolo został zwolniony z więzienia za dobre sprawowanie.... Postanowiliśmy  z jego rodzicami ,że dla dobra firmy będziecie razem.
- Że co?! Chyba was pogięło?! - ryknęłam - Nigdy nie będę z tym kryminalistą!
- Nathalia!!! Masz natychmiast przeprosić Paolo!
- Że co?! Ja?! Wy się dobrze czujecie?! Ten idiota porwał mnię i próbował zgwałcić!
- Ne tak ostro mała - powiedział z uśmiechem na ustach Paolo - chętnie bym to powtórzył
- Wal się - warknęłam a na moich policzkach pojawił się już trzeci dzisiaj potok łez
Jak najszybciej wtargnęłam do mojego pokoju i zakluczyłam drzwi tak ,żeby nikt się tu nie dostał. Tymczasem sama zalewając się łzami zsunęłam się obok łóżka szlochając
- Jak oni mogli - mówiłam sobie po cichu
W końcu postanowiłam ,że nie mogę tutaj zostać.  Ale gdzie niby miałabym iść?! Pod most?! Zostać bezdomną?! Nagle przez głowę przeleciała mi myśl.... Ciocia Alison ! Tak! Tak.... To ona jako jedyna z całej rodziny mi pozostała. Zawsze to ona traktowała mnię dobrze. Nie traktowała mnie jak niechcianego śmiecia albo zepsutą zabawke. Tylko... Jest jeden problem. Moja ciocia mieszka w Buenos Aires. Dobra, potem się coś wymyśli.  W ucieczce przed wspomnieniami wyjęłam szybko walizkę leżącą u mnie pod łóżkiem a następnie zaczęłam wkładać do niej wszystkie swoje rzeczy. Nie miałam ich wiele. Szczególnie z braku kasy albo z tego ,że nie chciało mi się wychodzić z domu przez pierwsze 5 miesięcy. Kiedy już się spakowałam zamknęłam szybko walizkę, ubrałam dres i nie wahając się wyskoczyłam przez okno.
- Ałł... - jęknęłam lądując gdyż strasznie bolała mnie noga. Nie zamierzałam jednak rezygnować. Kulejąc starałam się dotrzeć na jakiś najbliższy dworzec autobusowy. Teraz już nie ma odwrotu - pomyślałam widząc szukane przeze mnie miejsce. Już na pewno wiedzą o tym co zrobiłam. Przynajmniej nie będą mnie szukać. Mam trochę oszczędności schowanych wcześniej przed rodzicami dlatego powinno starczyć mi na samolot. W końcu autobus przyjechał....Jednak nie jechał on na lotnisko ani w jego okolice dlatego postanowiłam czekać na następny. Nie pojawiały się ,żadne w ciągu godziny a robiło się już ciemno. Zmęczona zasnęłam....

*Godzine później*
Obudziłam się na przystanku autobusowym i przypominając sobie wszystko co się wydarzyło pojedyncza łza spłynęła po raz kolejny tego dnia po moim policzku. Dlaczego ja jestem taka słaba ?!- myślałam.  Nagle zauważyłam kilku pijanych gości idących w moją stronę dlatego schowałam się szybko za konstrukcją przy której siedziałam czyli: ławka , kosz na śmieci i małe zadaszenie przystanka.
Pewnie nic by się nie stało, po prostu przeszliby obok ale ja już tak po prostu mam... Nie chcę o tym gadać. Zresztą i tak nie trudno się domyślić. Jest już zupełnie ciemno ale jest jesień więc jest na oko ok 19:00. Tak czy siak autobusy powinny jeszcze jeździć. Zaczekam jeszcze chwilę
Nagle zauważyłam podjeżdżający autobus i czym prędzej wślizgnęłam się do niego niczym dżdżownica w ziemi.... Eeeee do czego ja się porównuję! Usiadłam na jednym z kilku wolnych miejsc obok starszej pani która niestety śliniąc się do starszego pana obok pogoniła mnie "kryką"
ciesząc się ,że teraz ów starszy "przystojniak" może usiąść właśnie z nią. Ja tym razem stałam na środku między chyba... kobietą z wąsem a babką z turbanem na głowie.... No po prostu super!
Kiedy się zatrzymaliśmy zobaczyłam wielki napis Air Port co oznaczało ,że jestem na miejscu. Wyszłam więc z pojazdu wdychając świeże powietrze. No cóż... ta chyba kobieta z wąsem nie pachniała za dobrze. Nie myśląc już nic więcej o reszcie tego zacnego towarzystwa ani o idiocie kryminaliście postanowiłam udać się do kasy aby kupić bilet. Mam nadzieję ,że jeszcze jakieś są.
Podeszłam więc do starszej pani za biurkiem ( O nie ! Ona też ma krykę!).
- Dzień dobry, czy są jeszcze jakieś wolne miejsca na lot do Buenos Aires? - spytałam uprzejmie
- Poczekaj słońce już sprawdzam
* 10 minut później*
A tym czasem ja dalej czekam i czekam i czekam ..... Boże ! ile ta kobieta może sprawdzać kiedy jest ten głupi lot! Przecież to nie jest aż takie trudne
- Przepraszam, to kiedy ten lot - spytałam już 3 raz
- Eeeee jaki lot?
- Przecież pytałam się pani 10 minut temu kiedy jest najbliższy lot do Buenos Aires
- Co? Jaki jest następny lot to Kienos Daunes ? - Booooże! Jeszcze na dodatek głucha mi się trafiła
- BUENOS AIRES! - ryknęłam
- No dobrze, nie musisz tak głośno - powiedziała starsza pani
Zdrowaś Maryjo, łaski pełna
- Nooo to kiedy ten lot?
- Jaki płot?!
- LOT - powtórzyłam
- Aaaaa lot... samolot odleci za 3 minuty tak więc... - nie słuchałam jej więcej tylko pobiegłam w stronę bramek. Przeszłam odprawę i już po 3 minutach siedziałam w samolocie do BA. Boże ! Ile ja się męczyłam z tą babą! Nagle przypomniałam sobie pewną rzecz! W Buenos Aires mieszka Francesca! Myśląc pozytywnie pierwszy raz tego dnia odpłynęłam do krainy Morfeusza...

______________________________________________________
No i mamy 1 rozdział!!!
Bardzo was przepraszam ,że
taki nudny no ale jakoś musiałam
napisać ,że Naty uciekła i wgl.
Akcja zacznie się trochę później .
NataliaNaty292


poniedziałek, 11 stycznia 2016

Prolog

Niska ,śliczna 17-letnia brunetka siedziała związana w ciasnym pomieszczeniu bez okien. Była to Naty, Nathalia Vidal.  Jej cała twarz była pokryta łzami. Dlaczego ja? - zastanawiała się cały czas
Nie dość ,że rodzice mają ją w dupie to jeszcze teraz to cholerne porwanie. Na pewno jej rodzinka ma ją teraz gdzieś. Nawet się nie przejęli -pomyślała
Nagle metalowe drzwi od ciemnego pokoju otworzyły się wydając przy tym charakterystyczny pisk.
Dziewczyna odwróciła się i aż oniemiała z zaskoczenia a zarazem przerażenia i smutku. To był jej chłopak Paolo! Na dodatek trzymał nóż w ręku. Już wiedziała ,że to koniec. Osoba którą kochała, z którą była ją porwała. Ale wiedziała ,że już nie zdąży nikomu powiedzieć, wypłakać się i zapomnieć. W tym momencie pojedyncza łza spłynęła jej po policzku.
- Dd...dlaczego? - powiedziała łamiącym głosem w stronę oprawcy - myślałam ,że mnie kochasz! - krzyknęła
- To się najwyraźniej przeliczyłaś! Czy ty naprawdę myślałaś ,że pokocham taką niezdarę jak ty?! Przecież ja mogę mieć każdą! Chodziło mi tylko o twoją kasę! - powiedział z grobową miną
Na twarzy brunetki pojawiało się coraz więcej łez.
- Czego ode mnie chcesz?! - wyłkała
- Jak to czego?! Twoi starzy nieźle zapłacą ,żeby Cię odzyskać! - powiedział z pogardą w głosie
- A jak nie?- spytała dziewczyna. Dobrze wiedziała ,że rodzina ma ją gdzieś. Nie zapłacili by za nią nawet 500 peso.
- To Cię zabiję - powiedział z uśmiechem na ustach a na twarzy Nathalii pojawiło się przerażenie. - Ale najpierw mam ochotę Cię przelecieć
- Że co?! - krzyknęła Hiszpanka. - Chyba Cię pogięło! - krzyknęła ponownie chociaż w głębi serca czuła narastający w jej wnętrzu strach. Dobrze wiedziała ,że się nie obroni. Może i policja ją szuka podczas gdy jej rodzice siedzą wygodnie w fotelach i oglądają telewizję lecz ona i tak nie zostanie szybko znaleziona. Zresztą...Paolo jest od niej silniejszy, a poza tym jest związana.
- No chyba nie - odpowiedział chłopak i zaczął powoli dobierać się do 17-latki. Ona wyrywała się i wrzeszczała ale na nic były jej wysiłki. Chłopak migiem zdjął jej ubrania tak ,że znajdowała się teraz w samej bieliźnie. Ona zalała się potokiem kolejnych łez lecz to nie powstrzymało go od kolejnych działań. Dziewczyna krzyknęła po raz kolejny, ostatni. Dobrze wiedziała ,że to nie ma sensu, jednak jakimś cudem chciała obronić się przed gwałtem. To byłby jej pierwszy raz! Nigdy jeszcze nie kochała się z Paolo ani z nikim innym. Kiedy oprawca miał jej już zdejmować stanik, usłyszał dźwięk wydobywający się zza drzwi pomieszczenia. Dziewczyna wykorzystując ten fakt zaczęła krzyczeć a w środku pojawili się policjanci. Zakuli Paolo w kajdanki i odwiązali brunetkę. Ona ubrała się lecz przy próbie podejścia do komendanta zemdlała. Obudziła się dopiero w białym pomieszczeniu i od razu skojarzyła ,że musi to być szpital. Po rozmowie z pielęgniarką dowiedziała się ,że jest bardzo odwodniona ale może już dzisiaj wrócić do domu. Jej rodzice odebrali ją wprawdzie ale nie odezwali się do nie ani słowem w drodze do miejsca zamieszkania "rodziny".
Ani razu rodzice nie spytali się brunetki czy nic jej nie jest  czy dobrze się czuję. Została sama na tym świecie z depresją i strachem do mężczyzn. Nie raz jak któryś ją podrywał na ulicy to po prostu uciekała lub mówiła ,że musi już iść. Nigdy więcej już nie miała chłopaka. Zawsze bała się zaufać.
Z depresją w końcu sobie poradziła i znalazła przyjaciółkę- Fran. Kiedy ona wyjechała do Buenos Aires została sama. Nikt się nią nie interesował. Te wydarzenia miały miejsce 8 miesięcy temu.

























Post informacyjny!!!!

Pewnie wszystkie sobie teraz myślicie "Co za debilka, idiotka, psychopatyczna nienormalna psychopatka!!!! Usunęła wszystkie rozdziały!!! Ale prawda jest nieco inna. Tak więc zdaję sobie sprawę ,że rozdziały były mocno naciągane i daremne. Do tego były dodawane bardzo rzadko. Chciałabym zacząć nową historię od nowa. Masło maślane dobra. Tak więc od teraz:
- zaczynam nową historię
- rozdziały będą dłuższe
- będą dodawane co 1-2 dni
______________________________________

   NataliaNaty292
:-D