wtorek, 9 lutego 2016

Rozdział 4 - "Proszę kochanie, nie rób mi krzywdy!"

*Naty*

Siedziałam jak zwykle ( już 2 dni) w swoim pokoju i zastanawiałam się co zrobić z życiem. Niby wszystko jest ok, ale po włączeniu komórki dowiaduje się o kolejnych próbach skontaktowanie się Paolo ze mną. Mam już dość! Chciałabym po prostu odpocząć od tych wszystkich problemów. Cioci nigdy nie ma... A Matylda okazała się zapatrzonym w siebie plastikiem.... No po prostu boki zrywać!
Nie myśląc już o niczym postanowiłam wybrać się na krótki spacer po okolicy.  W sumie nigdy nie wychodziłam, nawet posiłki dostawałam do pokoju. Nie miałam ochoty na żadne kontakty. Ale od dzisiaj się to zmieni...chyba
Opuściłam więc ponure mieszkanie sprawdzając poprzednio czy ktoś jest w domu. Jak zwykle nie ma tu żywej duszy. Matylda w salonie piękności, a ciocia Alison w pracy.  Szłam więc sobie powoli, rozmyślając o tej chorej sytuacji ,gdy nagle wpadłam na jakąś dziewczynę.
-Przepraszam - rzuciłam tylko w stronę brunetki a gdy chciałam odejść coś a raczej ktoś mnie powstrzymał
- N..Naty? - powiedziała w moją stronę dziewczyna co skłoniło mnie do spojrzenia na jej twarz
- Francesca?! - krzyknęłam. Nagle poczółam jak w moich oczach zbierają się łzy. Nie wiedziałam co powiedzieć ale najwyraźniej nie musiałam gdyż dziewczyna rzuciła się na mnie mcno mnie ściskając.
- Nawet nie wiesz jak tęskniłam- odpowiedziała mi Włoszka - Co tam u ciebie? - spytała z poważną miną. Dobrze wiedziałam o co jej chodzi
Po moim policzku spłynęło jeszcze więcej łez. Fran chyba wiedziała ,że nie chce jej teraz o tym mówić ,więc tylko mnie przytuliła i razem postanowiłyśmy udać się do domu dziewczyny. Dowiedziałam się od niej dużo fajnych rzeczy np. tego ,że ma chłopaka. Ona jedna wiedziała jak skutecznie poprawić mi humor. Na rozmowie zleciała nam cała droga do miejsca zamieszkania brunetki. Kiedy znalazłyśmy się pod jej domem wyjęła tylko klucze a następnie otwierając mieszkanie zaprosiła mnie gestem do środka.  pierwsze co rzuciło mi się w oczy to wielki salon a na środku duża skurzana kanapa. Z kuchni dobiegały bliżej nieokreślone dźwięki (bez skojarzeń).
Spojrzałam pytająco na brunetke
- Spokojnie to tylko Diego - powiedziała z uśiechem na twarzy
- Twój chłopak?
- Yhy - odparła
- Kochanie? - zza drzwi kuchni dobiegł głos chłopaka. Nagle drzwi otworzyły się a w nich stał dość wysoki brunet cały obsypany mąką! - Misiaczku, tylko się na mnie nie złość! Ten mikser sam wypadł za okno! - zaczął się tłumaczyć a ja zdezorientowana patrzyłam na przerażonego chłopaka. Fran chyba już dała mu kiedyś popalić bo ma minę jakby chciał cudem uniknąć śmierci.
- Ale ty miałeś tylko ubić śmietanę! I jakim cudem jesteć w mące!
- No bo ja chciałem zrobić naleśniki.... Ale ten mikser mnię zaatakował! Najpierw podłączyłem go do prądu a on mnie kopnął! Potem zaczął owijać mnię tym swoim kablem wokół szyi. Proszę, kochanie nie rób mi krzywdy!- zaczął błagać. Nie powiem widok bezcenny.
- No dobra - westchnęła Fran - Ale marsz mi posprzątać bo inaczej przez miesiąc śpisz na kanapie! - ryknęła
- Kochanie....
- Tak?
- Ale ty wiesz ,że ja z tobą nie mieszkam - powiedział brunet
- Nawet się teraz do niej nie odzywaj bo w tym stanie to niebezpiecznie - rzuciłam  w stronę Diego a ona dziwnie na mnie spojrzał jakby dopiero teraz mnie zobaczył - Nathalia - powiedziałam w jego stronę i podałam mu ręke
- Diego - odpowiedział
- No tyle to ja już wiem
- Acha - no i znowu ta niezręczna cisza.... Na szczęście przerwała ją Fran
- A .... Właśnie, Naty! Mieszka u mnie jeszcze mój brat ale chyba jest teraz poza domem. Przyszłabyś do mnie jutro? Urządzamy we trójkę takie mini ognisko w ogródku. Wiem ,że to tak trochę daremnie brzmi ale ,może być fajnie - powiedziała jak zawsze wesoła Francesca
- No spoko
- Nawet nie wiesz jak się cieszę!
- Ejj, Fran... No bo wiesz, ja już tak trochę muszę iść... Ale spotkamy się jutro, tak?
- Pewnie! No dobra, to pa
- pa
Kiedy wyszłam z domu włoszki wolnym krokiem udałam się jeszcze w stronę domu. Już z podwórka unosiła się woń przesłodzonych perfum. Uuu... Plasticzek powrócił

_________________________________________________________
No i jest 4 rozdział!
Kurde, zawaliłam!
Nie dość ,że notka bardzo krótka to jeszcze nudna
Przepraszam was za to ,że
jeszcze nie ma Maxiego...
Ale obiecuję ,że poznają się na ognisku
następny rozdział pojawi się w czwartek!
NataliaNaty292



środa, 3 lutego 2016

WAŻNA NOTKA! zawieszam bloga

Taaa. Moja mama właśnie wróciła z wywiadówki. I nie będę obijać w bawełnę ale nie jest za ciekawie. Nie wiem jak u was. Wszystko byłoby spoko gdyby nie to ,że od dzisiaj do końca tygodnia nie będę miała dostępu do neta (aż wszystko popoprawiam). Tak więc widzimy się za 2 tygodnie! Jeeej!

poniedziałek, 1 lutego 2016

Rozdział 4 -"Ty wredna męska dziwko"

*Maxi*

Ku**a! Ja już tak nie mogę! Minęły już 2 dni odkąd przyjechałem w wizycie do mojej siostry a nawet nie wyszedłem z domu bo ta blond wariatka przychodzi co jakiś czas pod mieszkanie i stoi pod balkonem do wieczora! Ona mnie prześladuje a ja powoli tracę już do niej cierpliwość! Przecież tak nie można żyć! Raz nawet chciała wejść przez okno! No nic już chyba  z  tym faktem nie zrobię. Dziwne, już godzina 14:30 a ona jeszcze ani razu nie próbowała wejść do mojego pokoju przez balkon. Może sobie odpuściła? Oby... A tak w ogóle, ten Diego to całkiem spoko gość. Na pierwszy rzut oka wyglądał trochę jak taki napakowany goryl ale świetny z niego kumpel. Widać ,że się z Fran kochają. To trochę dziwne ale w sumie też bym tak chciał. Nie dlatego ,żeby ta blond siksa się ode mnie odczepiła. Znaczy to też, ale po prostu jestem trochę samotny i kiedy oni razem oglądają jakieś romansidła to ja siedzę sam i się nudzę w swoim pokoju. Jestem tylko ciekaw kiedy wreszcie Francesca mnie wywali. ( dla nie wtajemniczonych. Diego nie mieszka z Fran tylko często u niej przesiaduje ,żeby nie było). Ostatnio często myślę o tej dziewczynie z samolotu. Ale raczej nic z tego nie będzie. Nawet nie mam jej numeru telefonu, a szkoda. Szczerze to wiem tylko ,że na  imię Nathalia. Tak rozmyślając postanowiłem wreszcie wyjść z domu na miasto. Guzik mnie obchodzi Matylda! Ale jak tylko ją zobaczę to wieje!

*Matylda*

Spałam dziś normalnie do południa! Na wczorajszym shoppingu z moimi BFF wpadłam na ekstraśny  pomysł by poderwać Ponte. Nie no ja jestem po prostu genialna! Jak tylko mnie zobaczy to się na mnie rzuci. Dalej nie mogę uwierzyć dlaczego nie udało mi się poderwać Maxiego wcześniej. przecież jestem idealna! Perfection to ja ! Idealne włosy, cycki. Wszyscy na mnie lecą, ale ja chcę tylko JEGO! Tak rozmyślając ruszyłam w stronę domu chłopaka. Czas rozpocząć operację:
"Różowy staniczek". Prawda ,że super nazwa? Sama wymyśliłam. Widziałam wcześniej przez lornetkę (wydałam na nią jakieś 500 peso) jak Maxi wychodzi z domu. Szybko zakradłam się więc do jego balkonu i wspinając się na drzewo dotarłam do jego pokoju. Pewnie zastanawiacie się teraz co zamierzam zrobić i co kupiłam wczoraj w sklepie? Otóż jak mnie Ponte zobaczy w tej nowej bieliźie to na bank będzie mój. Przeszukałam całą galerię ,żeby to znaleźć. Hello! To musiało wypaść idealnie!

Przebrałam się w wybrany przeze mnie strój i zaczęłam czekać na przyjście chłopaka. Nie powinien zjawić się zbyt późno. Nagle usłyszałam dźwięk przekręcanej gałki w drzwiach. Byłam już gotowa. Nagle w pokoju pojawił się Maxi a na mój widok aż oniemiał z radości.

*Maxi*
Na jej widok aż chciało mi się rzygać! Miałem ochotę wywalić ją natychmiast za drzwi ale nim zdążyłem się spostrzec ona zaczęła się przede mną rozbierać! No i co ja mam teraz zrobić.
- Kobieto! Wynoś się stąd natomiast!
- Wiem ,że mnie pragniesz - zamruczała. Ja?! Czy ona się dobrze czuje?! Ktoś jej chyba porządnie do łeba nasrał. Dziewczyna ma poważne urojenia.
Nim zdążyłem zareagować lub w tym przypadku po prostu ją wywalić ta zaczęła się do mnie dobierać! Nim się spostrzegłem blondyna wbiła się w moje usta lecz ja natychmiastowo ją odepchnąłem
- Idź się leczyć! Nic do Ciebie nie czuje! - ryknąłem . Jak dobrze ,że Fran i Diego nie ma w domu
- Kim ona jest?!
- Że co?! - spytałem niedowierzając. Ja nawet nie mam pojęcia o co jej teraz chodzi!
- Z kim mnie zdradzasz - wydarła się
- My nie jesteśmy razem! - warknąłem w jej stronę
- Kłamiesz! Ty mnie kochasz! Zawsze mnie kochałeś!
- Nie kocham cię ! Jasne?!
- Jeszcze mi za to zapłacisz! Ty wredna męska dziwko! - ryknęła po czym biegiem opuściła mój dom. Może się odczepi - pomyślałem i spojrzałem na zegar. Byłą już 22:30. 3 godziny zajmowało mi wywalenie z domy tej kretynki. Ale cóż, nareszcie cisza i spokój. Udałem się więc w stronę mojej łazienki poprzednio zamykając szczelnie balkon i wszystkie okna prowadzące do mojego pokoju. Miałem już dość niespodzianek szykowanych mi przez nią. Niestety przeczuwałem ,że to jeszcze nie koniec.
________________________________________________
No i jest 4 rozdział !
Znowu zawaliłam!
tak strasznie was przepraszam
,że dodałam taki gówniany rozdział.
Ostatnio (czyli dzisiaj) DomiNika podała
mi bardzo fajny pomysł
na rozdział, a może nawet dwa.
Niestety nie miałam dzisiaj weny i chęci ,żeby
go zrealizować.
NataliaNaty292